Haifa, Galilea i Nazaret. Pierwsze spotkanie z Izraelem.

Po wylądowaniu w Izraelu i przejściu kontroli paszportowej, odebraliśmy auto z wypożyczalni i ruszyliśmy w kierunku Haify. Po drodze zatrzymaliśmy się na pięknej, piaszczystej plaży żeby schłodzić się kapielą w Morzu Śródziemnym.

Haifa to portowe, trzecie co do wielkości miasto Izraela, słynące z przyjaznej atmosfery panującej między Arabami a Żydami z różnych stron świat. Największą atrakcją tutaj jest bez wątpienia sanktuarium i ogrody wyznawców bahaizmu, wpisane na Listę Dziedzictwa Kulturalnego oraz Przyrodniczego UNESCO.

Cóż mam powiedzieć- słynące z pięknych ogrodów na wzgórzu miasto nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia, wręcz przeciwnie- zaczęłam się zastanawiać, dlaczego zgodziłam się na pobyt w tym kraju. Zaniedbana rosyjska dzielnica w sąsiedztwie hotelu przyprawiała mnie o dreszcze, pomimo, iż hotel był całkiem fajny. Okolica po której kierowaliśmy się w stronę ogrodów nie była za ciekawa, brak ludzi ze względu na szabas dawał wrażenie opuszczonego miasta. Do tego pozakrywane okna witryn sklepowych dawały wrażenie, że albo coś tu się negatywnego wydarzyło, albo za chwile wydarzy.

Ze względu na późną porę dnia ogrody były już zamknięte więc mogliśmy rzucić na nie okiem jedynie z dołu. Poza tym zwiedzanie ich było możliwe tylko dla grup zoragnizowanych, nasza grupa składała się z trzech osób więc nawet nie próbowaliśmy następnego dnia.

Sobota to święty dzień w tym żydowskim państwie. Właściwie od zachodu słońca w piątek miasto pustoszeje. Zamknięte sklepy zmusiły nas do zjedzenia kolacji w restauracji i jak się okazało, Norwegia nie jest wcale najdroższym państwem. I choć humus kosztował majątek, jego wyjątkowy smak pamiętam do dzisiaj.

Haifa.

Kolejnego dnia ruszyliśmy w stronę Jeziora Galilejskiego oraz Nazaretu. Czas mieliśmy ograniczony a państwo to miało wiele do zaoferowania i wiele miejsc mieliśmy zamiar odwiedzić.

Kafarnaum, Jezioro Galilejskie

Starożytne rybackie miasteczko Kafarnaum to miejsce, w którym odkryto dwie synagogi, wybudowane jedna na drugiej. Miejsce to słynie również z tego, że to tu prawdopodobnie Jezus nauczał apostołów. W Ewangelii św. Łukasza Kafarnaum opisywane jest jako dom św. Pawła, Jakuba, Jana Ewangelisty oraz Mateusza, natomiast według Ewangelii św. Mateusza jest to również dom Jezusa oraz miejsce, gdzie przebywał podczas swojej działalności w Galilei. Nieco dalej od Kafarnaum znajduje się kościół Rozmnożenia Chleba– powstałego na miejscu domniemanego cudu Jezusa, gdzie jak nam wszystkim wiadomo z ewangelii nakarmił tysiące swoich słuchaczy pięcioma bochenkami chleba oraz dwiema rybami, które rozmnożył.

Ruiny synagogi.

Wnętrze synagogi.

Kafarnaum to bez wątpienia miejsce turystyczne odwiedzane przez pielgrzymów z całego świata. Warto podkreślić, że ze względu na historię tego miejsca oraz religijne znaczenie, podczas wizyty i zwiedzania obowiązuje skromny strój, przykrywający ramiona oraz kolana.

Tuż obok Kafarnaum znajduje się Park Narodowy z piękną ortodoksyjną świątynią wartą obejrzenia. Spacerując po sąsiadującym ze świątynią parku podziwiać można florę i faunę charakterystyczną dla tego regionu. Odpoczynek od tłumów i wysokiej temperatury można znaleźć nad brzegiem Jeziora Galilejskiego, zwanego również Jeziorem Tyberiadzkim czy Genezaret.

Wejście do parku
Jezioro Galilejskie.

Jezioro Galilejskie stanowi źródło wody pitnej Izraela i kąpiele w nim są możliwe w niewielu wyznaczonych do tego miejscach za opłatą. W tym rejonie słyszeliśmy wiele latających bombowców oraz wybuchów co nie czyniło pobytu komfortowym, dlatego przebywanie w tym rejonie ograniczyliśmy do minimum.

Nazaret i Bazylika Zwiastowania Pańskiego

Leżący na północy kraju Nazaret to największe, najbogatsze i najnowocześniejsze muzułmańskie miasto na terenie państwa. Dla chrześcijan jest to święte miasto ze względu na miejsce objawienia się Archanioła Gabriela Maryi, oraz miejscem, gdzie dorastał Jezus.

Znajdująca się w mieście Bazylika Zwiastowania Pańskiego to jedna z trzech najważniejszych świątyń chrześcijańskich, leżących na terenie Izraela (kolejne to Bazylika Grobu Pańskiego w Jerozolimie oraz Bazylika Narodzin Jezusa w Betlejem), oraz jedno z najważniejszych miejsc docelowych pielgrzymek chrześcijańskich. Wybudowana została w miejscu, gdzie Archanioł Gabriel zwiastował Maryji, iż stanie się Matką Syna Bożego. Dotarcie do tego miejsca do najłatwiejszych nie należało. Brakujące parkingi i wąskie uliczki zmusiły nas do zostawienia auta dość daleko od Bazyliki. W drodze jednak spotkaliśmy przemiłego mieszkańca Nazaretu, który poprowadził nas skrótem do bazyliki przez swoją prywatną posesję.

Charakterystyczna kopuła bazyliki widoczna jest z daleka i uważa się, że wielkość jej jest nieproporcjonalna to pobliskich budynków. Dlatego też jest ona zauważana z dużej odleglości i stanowi cechę charakterystyczną miasta. Sam teren wokół niej jest bardzo ładny i zadbany, graniczący z Klasztorem Franciszkanów oraz ogrodem z wyznaczonymi alejkami spacerowymi.

Nazaret.
Tablica z polskim napisem w Nazarecie.

Pod bazyliką znadują się starożytne ruiny

Nazaret.

Z Nazaretu wyruszyliśmy w stronę Jerozolimy, w której mieliśmy spędzić trzy dni.

Wakacje 2018. Jak w ciągu trzech wakacyjnych tygodni odwiedziliśmy siedem państw.

W planowniu wakacji w 2018 roku nie bardzo mogliśmy zdecydować, dokąd chcemy jechać. Jednak po obejrzeniu pierwszego etapu Giro Italia, który miał miejsce w Jerozolimie, zdecydowaliśmy o wyjeździe do Izraela. Wiem, co w tej chwili myślisz- Giro Italia to przecież włoski wyścig rowerowy więc co ma piernik do wiatraka? Ale tak było naprawdę, pierwszy etap Giro Italia miał właśnie miejsce w Jerozolimie która bardzo się nam spodobała.

Tygodniowy pobyt w tym kraju mieliśmy zamiar wykorzystać maksymalnie, dlatego zdecydowaliśmy się na wypożyczenie auta. Po dokładnym przestudiowaniu geografi kraju oraz zorientowaniu się, co w Izraelu warto zobaczyć, rezerwowaliśmy noclegi.

Mając dziecko na wakacjach w Polsce musieliśmy się trochę nagimnastykować i zaplanować to w taki sposób, żeby wylot miał miejsce z Polski. Wymagało to również zaangażowania ze strony najbliższej rodziny, gdzie ciocia musiała dowieźć nam Alę z Bydgoszczy do Wrocławia, a teście odebrać od nas bagaże z rzeczami potrzebnymi na kolejny etap wakacji. Po powrocie z Izraela w planach była wycieczka autem do Europie, nie do końca jeszcze wtedy zaplanowana.

Państwa, jakie udało nam sie odwiedzić oprócz Izraela to Palestyna, Czechy, Austria, Słowenia, Chorwacja i Włochy. Ale o tym w kolejnych wpisach.

Flørli 4444. Poznaj historię tego magicznego miejsca.

Po obejrzeniu norweskiego dokumentu na temat FlørliIngen skulle tro at nokon kunne bo (kto by pomyślał, że ktoś mógłby tu zamieszkać) na temat najbardziej dziwnych do zamieszkania miejscach w Norwegii, skrzyknęłyśmy się z koleżankami, że koniecznie musimy to miejsce odwiedzić.

Historia Flørli

Skąd nazwa tego miejsca? Otóż Flørlivatnet to jezioro znajdujące się na szczycie góry graniczącej z tą miejscowością o różnicy wysokości 740 m. Stwierdzono, że takie położenie geograficzne można wykorzystać do produkcji energii elektrycznej budując elektrownię wodną, wykorzystując tylko siłę ludzką. Stopniowo w miejscowości zaczęto budować domy dla pracowników, oraz wyżej w górach Flørlistølen– budynek będący bazą dla ludzi dostarczających materiały z tego miejsca do Flørlivatnet, wykorzystując do transportu konie. Budynek ten funkcjonuje dziś jako miejsce noclegowe. Od 1916 roku aż 119 osób pracowało przy budowie elektrowni, a miejscowość, mimo iż była trudna do zamieszkania, rozwijała się dynamicznie.

Pomiędzy jeziorem a budynkiem elektrowni zaczęto budować rurę, którą miała spływać woda. Teren był wyjątkowo wymagający więc przy budowie betonowych fundamentów wtopionych w skały, powstały schody a tuż przy nich tory wraz z wozem służące do wwożenia kolejnych materiałów budowlanych na szczyt stromej góry.

Powstałe wzdłóż torów schody są nadłuższymi na świecie i zawierają 4444 stopnie. Stąd też nazwa tego miejsca – FLØRLI 4444

Mimo produkcji energii elektrycznej koszta utrzymania tego miejsca były zbyt duże, by elektrownie mogła zarabiać, a zadłużenie z roku na rok było coraz wyższe, dlatego w 1925 r sprzedano elektrownię pobliskiemu miastu Stavanger. Tym sposobem Flørli było najważniejszym miejscem produkującym energię elektryczną dla tego miasta przez kolejne 25 lat.

W dniu dzisiejszym w miejscu elektrowni powstało muzeum i restauracja, a przetrwałe domy z czasów budowy funkcjonują do dziś. w Jednym z nich utworzono hostel w którym miałyśmy zamówiony nocleg.

Tak wygląda dzisiaj wnętrze elektrowni, przerobione na muzeum.
Dawniej szkoła, dzisiaj pub.

Schody na górę wzdłóż rur, którymi kiedyś spływała woda produkując energię.

Lysefjord oraz hiking w okolicy

Górski teren w okolicy miejscowości bogaty jest w szlaki turystyczne, generalnie mało popularne ze względu na dojazd do miejscowości, dostępny głównie droga morską. Mając trzy dni, wykorzystałyśmy ten czas nie tylko na pracę z nadchodzącym egzaminem, ale również na aktywne poznanie okolicy.

Hiking w okolicy miejscowowości Flørli.
Na szczycie schodów.
Panorama na Lysefjord.
%d blogerów lubi to: